Szanowny Panie Marszałku. Proszę przyjąć moje serdeczne podziękowanie za dotychczasowe wspieranie spraw polonijnych i nadanie Polonijnej Radzie Konsultacyjnej forum, na którym przedstawiciele Polonii mogą swobodnie prezentować opinie czasami różniące się od stanowiska władz polskich. Taka dyskusja zawsze będzie dobrze służyła relacji Polonia - Kraj.

Korzystając z niniejszej okazji, pragnę zwrócić uwagę Pana Marszałka na problem, który, w moim głębokim przekonaniu, powinien być podjęty przez władze polskie, w ramach programu promocji Polski oraz ekspansji kulturowej.

Piszę z perspektywy australijskiej. Australia realizuje politykę wielokulturową, podobnie jak Nowa Zelandia, Kanada, Stany Zjednoczone i wiele krajów europejskich. W ramach tej polityki, państwowa telewizja etniczna ma obowiązek prezentowania filmów i innych programów poświęconych krajom, z których wywodzą się grupy etniczne. W pewnym stopniu zasada ta dotyczy również nie-etnicznej telewizji państwowej. Czasami uwzględniają tę zasadę stacje komercjalne.

Polskie programy filmowe nie docierają do widowni australijskiej, ponieważ były dyrektor Telewizji Polonia podpisał w 2000 r. kontrakt z prywatną firmą, zawierający klauzulę o zerwaniu stosunków przez państwową telewizję polską z australijską państwową telewizją etniczną. Spowodowało to m. in. całkowite odcięcie widowni australijskiej od polskiej produkcji telewizyjnej. Kontrakt ten wygasa w sierpniu przyszłego roku.

Czy, w najbliższym czasie, przed zwykłym posiedzeniem Polonijnej Rady Konsultacyjnej późną jesienią, właściwa instytucja, może Ministerstwo Kultury, mogłaby złożyć australijskiej telewizji etnicznej ofertę filmową, która nie stanowi własności Telewizji Polskiej, co wyklucza wspomniany kontrakt?

Obecnie w Australii, z okazji rocznic odnoszących się w całości lub części do Polaków, prezentowane są filmy przygotowane przez twórców innych krajów, którzy rzadko podejmują aspekty najbardziej dla nas istotne.

Jeśli do produkcji filmowej i telewizyjnej dodać media drukowane, to ich wpływ na znajomość historii przez typowego Australijczyka sprowadza się np. do tego, że system komunistyczny został obalony przez Gorbaczowa do spółki z Reaganem; o strajkach w Gdańsku i Okrągłym Stole nie słyszy się, natomiast bezustannie przypominany jest dorobek Niemców w obaleniu Muru Berlińskiego. W zdobywaniu Monte Cassino brali udział Anglicy, Hindusi i Nowozelandczycy. Bitwę o Anglię rozegrano bez udziału Polaków, podobnie jak rozszyfrowano Enigmę. Ostatnio główny dziennik australijski, opisując inwazję aliantów w Normandii, podał, że ponieśli oni największe straty na plaży Omaha, natomiast niewielkie na pozostałych, marnie bronionych przez polskich i rosyjskich poborowych(!)

Poza "Pianistą", nie ma w obrocie międzynarodowym światowej klasy filmu o sprawach polskich. Nie ma filmów fabularnych poświęconych takim postaciom jak Kopernik, Kościuszko, Pułaski, Curie-Skłodowska, Strzelecki czy Domeyko oraz fragmentom naszych dziejów, które mogłyby wzbudzić światowe zainteresowanie. Nie ma nawet filmów pokazujących wkład Polaków do światowych osiągnięć w sporcie. Nie ma polskich programów, w których młodzież polska dyskutuje trudne tematy z młodzieżą np. żydowską, niemiecką czy rosyjską.

Brak światowej klasy filmu fabularnego poświęconego Kościuszce bardzo nam utrudni zachowanie nazwy najwyższego szczytu kontynentu.

Tam, gdzie Polacy tworzyli historię razem z innymi nacjami, inne nacje przetwarzają tę historię, dbając o własne interesy. Rzadko kiedy trafia się obiektywny kronikarz.

Jutro jedna z komercjalnych stacji telewizyjnych będzie emitowała pokazany już w Ameryce film "Uprising", poświęcony powstaniu w Getcie. Wiemy, że zawiera on elementy antypolskie, z którymi zapozna się kilka milionów Australijczyków. Wzbudzi to kolejne rozgoryczenie Polonii australijskiej, a także uświadomi naszą bezsiłę. Nie jesteśmy w stanie przeciwstawić się dobrze zorganizowanej i bogatej propagandzie.

Czy z okazji 60. rocznicy wybuchu lub zakończenia Powstania Warszawskiego nie możnaby przygotować filmu "Kanał" w wersji angielskiej? Przeciętny Australijczyk utożsamia Powstanie Warszawskie z Powstaniem w Getcie. Czy z okazji 60. rocznicy zakończenia II Wojny Swiatowej nie należałoby przygotować filmu dokumentalnego, opracowanego w Polsce, do dystrybucji zagranicą?

Wiem, że środków finansowych na kulturę w Polsce brakuje, ale czy nie warto ich skierować na produkcje, którą można sprzedać zagranicą? Oznaczałoby to podniesienie kryteriów jakościowych. Polskiej twórczości mogłoby to wyjść tylko na dobre.

Można założyć, że element wielokulturowości będzie odgrywał coraz większą rolę w polityce państw przyjmujących polskich imigrantów. Z głównymi ośrodkami telewizyjnymi można przekonsultować pożądaną tematykę. Może uda się znaleźć kooperantów i ośrodki współfinansujące.

Szanowny Panie Marszałku,

Sprawa, o której piszę, o polityce promocji Polski, łączy Polskę z Polonią. Tylko Polonia jest w stanie zauważyć jak dotkliwy jest brak tej polityki i jak wielką rolę w podnoszeniu prestiżu Polski może ona odegrać. Jestem przekonany, że autorytet Senatu RP może pomóc w nadaniu tej sprawie odpowiedniej rangi.

Bardzo proszę Pana Marszałka o podjęcie tego tematu.

Łączę wyrazy szacunku

Janusz Rygielski
Prezes Rady Naczelnej Polonii Australijskiej i Nowo-Zelandzkiej

Brisbane, 19 czerwca 2004 r.

PS. Bardzo dziękuję za zaproszenie na uroczyste posiedzenie Senatu z okazji 15 rocznicy odrodzenia Senatu w Trzeciej Rzeczypospolitej. Z powodów przedstawionych dyrektorowi Piotrowi Swiąteckiemu, nie będę mógł uczestniczyć w tym posiedzeniu.